niedziela, 7 marca 2010

Niebo

o dziwo niebo pachniało ziemią

Ty pochylony nad klawiaturą
przeterminowanej Nokii
wysyłasz śpieszne słowa od których cierpną palce

(te same które wcześniej zaplątały się w kieszeni płaszcza
nim zegarek zjechał po linii nadgarstka)

a potem spojrzałeś na mnie
oczami rozbitka który w oddali zobaczył maszt

nawet jeśli zawróci
końcówki nerwów i tak miały ucztę

podglądam nas przez dziurkę od klucza
niebo zwęża się ciemnieje
aż w końcu znika zupełnie

potykając się o Ciebie znów rozsypuję
plany rachunki brudnopisy



Grafika: SanTro (www.digart.pl)

9 komentarzy:

Margo pisze...

ech, rzeczywistość potrafi sprowadzić na ziemię!

Kopacz pisze...

Fikcja czy rzeczywistość?

Holden Caulfield pisze...

SZCZEGÓLNIE BLISKIE SĄ mi te słowa:

potykając się o Ciebie znów rozsypuję
plany rachunki brudnopisy

pozdrawiam.

Latarnik pisze...

Jak zawsze dotknęłaś sedna.

Marcin pisze...

Rzeczywistość jest brutalna...Pozdrawiam

Małgorzata pisze...

Rzeczywistość Kopaczu, rzeczywistość.
Margo, Marcinie - niestety, bywa i tak, ale przynajmniej wiersze z tego powstają.
Holden, Latarniku - dziękuję:)

Emma pisze...

pięknie, Małgorzato!
w ogóle i w szczególe :-)

Bareya pisze...

Jak już wielokrotnie wspominałem ni cholery wierszy nie rozumiem ale ostro zabrałem się do roboty i czytam, główkuje...Twoje skojarzenia mnie ujmują. Proste dania na wytwornych talerzach. Nie wiem co jem ale ucztuje. Pozostaje po nich smak nierozpoznawalnych przypraw. Oblizuje się i czekam na kelnerkę, która znowu mnie czymś zaskoczy. pozdrawiam

Małgorzata pisze...

:) Twoje komentarze Bareya zawsze mnie ujmują.
Emmo - uśmiech dla Ciebie:)