środa, 19 sierpnia 2009

Choroba

Choroba to bezkarne zanurzenie się w bezczasie. Przejście na drugą stronę lustra, gdzie znowu można być małym i nic nie chcieć. Nie ma dzisiaj i jutro, dzień bez konsekwencji staje się nocą i odwrotnie i nikt nie ma za złe, że po raz dziewiąty ta sama płyta Leonarda Cohena, jakby też wpadła w wieczne teraz. Znów nad łóżkiem pochyla się jeszcze sprawna i wciąż żywa babcia, która z niezmiennym uśmiechem podaje mleko z miodem i masłem, bo naturalne metody najlepsze. Praca, znajomi, wszystko jest bardzo daleko i nawet nie wiadomo czy się zdarzyło. Jest sufit i biała ściana nieopodal. Poza tym wszystko niepewne i ulotne. Nawet ta grypa, która przecież kiedyś minie.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

znam ten stan jest bardzo przyjemny:)
pozdrawiam
Rafał

Kajkop pisze...

Nie podzielam Waszego entuzjazmu...

Holden Caulfield pisze...

mam nadzieję, że już lepiej......... z grypą:)

Małgorzata pisze...

O, Kajkop wrócił...miło :)Entuzjazm jest umiarkowany, ale jest bo za powrót do dzieciństwa oddałabym wszystko. Holden-lepiej, został kaszel, ale dzięki temu wiem mocniej, że mam ciało:)

Kajkop pisze...

Jestem i nadrabiam zaległości w czytaniu. Było trochę wolnego, potem nawał roboty po wolnym i ogólny wstręt do monitora i klawiatury... Żeby dało się jakoś czytać blog bez komputera... A może ktoś ma jakiś pomysł?

Małgorzata pisze...

Pewnie za parę lat będzie i można go pisać bez komputera, jakiś przekaz ultradźwiękowy czy inny, póki co pozostaje jednak metoda tradycyjna...