Wszystkim Obserwującym mojego bloga oraz Zaglądającym życzę spokojnych, rodzinnych i radosnych świąt, odpoczynku oraz zatrzymania się nad tym co ważne, a co być może umyka w codziennej krzątaninie. Cieszcie się i świętujcie!
Fot. www. maluchy.pl
wszelkie skojarzenia - zdarzeń, miejsc, osób - z rzeczywistymi, są jak najbardziej uzasadnione
sobota, 3 kwietnia 2010
niedziela, 21 marca 2010
Pełnia II
nie będzie już niczyj z kominem wygasłym
i otworzą się okna na raczkujące ogrody
drzewa nie wydobyte z korzeni
lecz już pulsujące
pestka zawierająca kształt dojrzałego owocu
co jeszcze w zalążku a już toczy go ziemia
wiatr zdmuchnie namiot zwany dawnym życiem
które pojedyncze tak że nie pamiętam
już przy wspólnym stole wreszcie naprzeciwko
paruje herbata z krążkiem słońca w szklance
ostrożnie nas mijam żeby nie poruszyć
zostawiam drzwi otwarte
niech nikt nie puka
Fot. Jascha Hoste
piątek, 12 marca 2010
Pełnia
ledwie głos wskoczył na pięciolinię
zdania rozsypały się jak pośpiesznie zerwany naszyjnik
symetria ciętych równo słów
i rozwlekłej opowieści
nie mogły wydać owocu
nawet pomalowane usta
zdemaskowały ignorancję dla mody
źle skrojony uśmiech
atrapa Versace
nasze czasowniki
łączyły się trybem warunkowym
zabrakło spójników
i poprawnej odmiany czasu przyszłego
puste miejsce po perłach
pragnienie nowiu by stał się pełnią
Grafika: Wersalka, Pełnia (www.digart.pl)
niedziela, 7 marca 2010
Niebo
o dziwo niebo pachniało ziemią
Ty pochylony nad klawiaturą
przeterminowanej Nokii
wysyłasz śpieszne słowa od których cierpną palce
(te same które wcześniej zaplątały się w kieszeni płaszcza
nim zegarek zjechał po linii nadgarstka)
a potem spojrzałeś na mnie
oczami rozbitka który w oddali zobaczył maszt
nawet jeśli zawróci
końcówki nerwów i tak miały ucztę
podglądam nas przez dziurkę od klucza
niebo zwęża się ciemnieje
aż w końcu znika zupełnie
potykając się o Ciebie znów rozsypuję
plany rachunki brudnopisy
Grafika: SanTro (www.digart.pl)
Ty pochylony nad klawiaturą
przeterminowanej Nokii
wysyłasz śpieszne słowa od których cierpną palce
(te same które wcześniej zaplątały się w kieszeni płaszcza
nim zegarek zjechał po linii nadgarstka)
a potem spojrzałeś na mnie
oczami rozbitka który w oddali zobaczył maszt
nawet jeśli zawróci
końcówki nerwów i tak miały ucztę
podglądam nas przez dziurkę od klucza
niebo zwęża się ciemnieje
aż w końcu znika zupełnie
potykając się o Ciebie znów rozsypuję
plany rachunki brudnopisy
Grafika: SanTro (www.digart.pl)
Wspomnienie
Ach śpij Kochanie, śpij,
dość się już nakołysałaś,
teraz znowu będziesz mała.
Pan Bóg kupi Ci kokardę,
uszykuje Ci mansardę,
w kalendarzu grzechy zmaże,
poda Ci ostatnią plażę,
jutro już...
Agnieszka Osiecka (09.10.1936-07.03.1997)
dość się już nakołysałaś,
teraz znowu będziesz mała.
Pan Bóg kupi Ci kokardę,
uszykuje Ci mansardę,
w kalendarzu grzechy zmaże,
poda Ci ostatnią plażę,
jutro już...
Agnieszka Osiecka (09.10.1936-07.03.1997)
wtorek, 2 marca 2010
Tajemnica
tajemnica się rozlała
obrus
przygotowany na niedzielę
dał wstydliwą plamę
chude drzewa odmówiły alibi
a podmiot liryczny może Cię co najwyżej
rozśmieszyć
ze wszystkich dostępnych słów
wybraliśmy milczenie
czasami interpunkcyjnie wdarł się uśmiech
okraszony żarem policzków
byliśmy wówczas jak dzieci na kolanach Mikołaja
wykupujące wierszykiem fanty
czuję się nieswojo
że jako pierwszą zobaczyłeś mnie nagą
mimo wszystko
mogę Cię jeszcze zaskoczyć
Rys.: DUBLJU (www.digart.pl)
środa, 24 lutego 2010
Znikanie
czekanie było wspinaniem się po tęczy
minuty tężały
nawijane na palec wskazujący
potem chciałam Cię chwycić za nadgarstek
który szczelnie ukryłeś w rękawie kurtki
pamiętam tylko że padał deszcz
a moje źrenice odprowadziły Cię do granicy okna
aż tam gdzie zaczyna się ściana
kurtka czarna z dużymi kieszeniami
pewnie lubisz wkładać do nich dłonie
ślady natychmiast wsiąkały w chodnik
jakbyś ledwie go dotknął
stało się najmocniej
kiedy prawa noga zniknęła na dobre za pobliskim dachem
perspektywa znikania
Chagall który sfrunął na ziemię
Obraz: Gertrude Kasebier
minuty tężały
nawijane na palec wskazujący
potem chciałam Cię chwycić za nadgarstek
który szczelnie ukryłeś w rękawie kurtki
pamiętam tylko że padał deszcz
a moje źrenice odprowadziły Cię do granicy okna
aż tam gdzie zaczyna się ściana
kurtka czarna z dużymi kieszeniami
pewnie lubisz wkładać do nich dłonie
ślady natychmiast wsiąkały w chodnik
jakbyś ledwie go dotknął
stało się najmocniej
kiedy prawa noga zniknęła na dobre za pobliskim dachem
perspektywa znikania
Chagall który sfrunął na ziemię
Obraz: Gertrude Kasebier
środa, 17 lutego 2010
Jabłko
jabłko pękło na pół
pewnie kiedyś vis a vis
na boisku szkolnym
o włos w autobusie
może to z Twojego powodu
zabrakło w sklepie lodów wiśniowych
a ono dopiero poczerwieniało
zmarszczoną brwią zorzy
nad osobnymi imionami bez twarzy
jak wiele kryje pestka
choć tak łatwo ją zlekceważyć
i stał się głos zapach
i tęsknota którą łatwo objąć
chociaż wcale się nie chce
Fot. Tomasz Zalewski
środa, 10 lutego 2010
Bajka mydlana
w szkolnym wypracowaniu na temat przyszłości
było inaczej
bajka mydlana
na długim wydechu chłopca po trzydziestce
próbuje wzlecieć
bajce śni się gęsta trawa
uginająca się pod brzuchami krów
w środku tłustego lata
śni się Rubens oblizujący palce po deserze
i odważniki na kościstej wadze
znów jest w środku piaskownicy
i przytrzymuje szalową huśtawkę z bratem w chmurach
brat jest filozofem
nigdy nie zachwiał gwiaździstym niebem
piaskownica jest żółta i pachnie mlekiem
jakby nigdy z niej nie wychodził
bajka się kurczy
wsiąka w anemiczne ciało
chłopiec odchodzi odpluwając pianę z płuc
Obraz: Bańka mydlana, Jean-Baptiste Siméon Chardin
środa, 3 lutego 2010
Lustro
widzisz nie było nawet blizny
a ty myślałeś że chociaż świat się zawaha
zaskrzypi ogrodowa furtka
ziewnie skowronek wybudzony z gniazda
a tutaj cisza deszczowej Juraty
serce nie biegnie do każdych drzwi
na byle dzwonek który odróżniam od alarmu
zostawiłeś szalik ale już wystygł
nawet zapomniałam o zaciągniętej czerwieni
rozbieganej przędzy
chmury uciekły
zbiera się na słońce
znowu wychodzę bez płaszcza
mogłabym zostawić też skórę
zerwać jak nasturcję
dziewczynka z zapałkami sprzedaje baloniki
dostaję za darmo może przypominam jej siebie za kilkanaście lat
w napotkanym lustrze
latawiec unosi kobietę zaprzęgniętą w warkocze
nasturcje już przekwitły
jutro dowiecie się co było dalej mówi Szecherezada
i zamyka lustro strzepując z okładki resztki słów
Obraz: Szela (http://www.digart.pl/praca/544247/kobieta_z_lustrem.html)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







