niedziela, 1 listopada 2009

Pierwszolistopadowa zaduma ( zasłyszane nad grobem)

...- Tak, teraz jem same ogórki, dieta taka. Ciągle głodna jestem.- Minus pięć stopni?! A ja rano głowę umyłam i nie suszyłam, bo to szkodzi włosom, teraz to na pewno chora będę...- Masz rację, duże te znicze, za osiemnaście pięćdziesiąt były, to chyba dobre, długo się będą palić. - A wiesz, że Majka myślała, że Fifulinka to zdrobnienie...Nie wiem, od Florentyny chyba.- To mój szwagier, poznaliście się już na chrzcinach u Cześki. - Ładnie tutaj, dobre miejsce na grób - blisko do bramy i parkingu, no i drzewa szumią, nie Marcin? - Na ten koncert w środę to raczej nie pojadę, muszę projekt skończyć, a tak liczyłam, że wreszcie razem się gdzieś wybierzemy. No ja wiem, że tutaj, ale tutaj to tak mało rozrywkowo, że tak powiem i usiąść nie ma gdzie. Chyba przymrozek puszcza, bo ławka cała mokra. - Wszystko? - Tak, chyba wszystko, chodźmy więc. Dobrze, że się spotkaliśmy i chwilę porozmawialiśmy, bo następny raz to chyba za rok...Chodźmy, bo wieje i ciepło ucieka z rąk.

18 komentarzy:

AnSa pisze...

..(moja)zaduma ale na Światem, albo raczej nad ludźmi?.. może to nie moja sprawa, ale na 'Grobach' może warto choćby czasem wiecej pomilczeć?
pozdrawiam serdecznie..

Małgorzata pisze...

No właśnie o tym samym pomyślałam pisząc tego posta,a fragmenty są autentyczne, rozmowa tocząca się obok...

Kopacz pisze...

Wszystko zależy od naszego nastawienia i wewnętrznej powagi - tak przynajmniej mi się wydaje.

Grażyna-Anna pisze...

Nie usprawiedliwiam uczestniczących w tej rozmowie, ale proszę o wyrozumiałość dla nich, jestem pewna, że i u nich przyjdzie czas na refleksję.
Doceniam to, że jednak przyszli, znicz za 18,50 zapalili i polecieli dalej...jeść ogórki z mokrą głową.

Beata pisze...

a ja mojej mamie marudzę o dzieciach i takie tam, grabiąc przy grobie...

paczula pisze...

Miałam dziś podobnie. Najpierw zaskoczył i rozdrażnił mnie nagły tłum na ulicy, którą podążam bliżej "cywilizacji". Niedaleko jest cmentarz poszłam tam dla kogoś. Zastałam tam: hałas, głośne niepotrzebne rozmowy, agresywne sprzeczki o to jak zapalić znicz, które przeszkadzały mi we wspomnieniach, modlitwie i refleksji. I pomyślałam o Tobie: "mam wrażenie, ale i nadzieję, że Małgorzata o czymś podobnym napisze u siebie, bo ja jestem tym zmęczona i nie mam na to sił". :))

Małgorzata pisze...

Ja absolutnie nie oceniam, tylko spisuję :) Nie ukrywam jednak, że szkoda byłoby to pominąć, tym bardziej, że zestaw tematów ciekawy pod względem co dla ludzi, którzy się rok nie widzieli jest ważne...Ale oczywiście, dobrze, że przyszli.

Małgorzata pisze...

Paczula, dzięki tobie poczułam się jak kronikarz:) To tak miło, że pomyślałaś...

AnSa pisze...

..oczywiście,każda Istota ma swoje własne postrzeganie na wszystko czyli Świat dookoła i ludzkie sprawy i mozemy mówić o wszystkim gdzie się nam tylko podoba i rozmawiać na każdy temat - nie chcąc urazić NIKOGO po prostu wyraziłam JEDYNIE swoje subiektywne odczucia - Cmentarze wywołują u mnie chwile zadumy w ciszy nad TYM co minęło..

paczula pisze...

:))

Anonimowy pisze...

Po stypie
(z cyklu zauważenia)

Wychodzili z ciemnego korytarza
siedem stopni w dół na chodnik
mrużyli oczy bo słońce

W czarnych garniturach panie w garsonkach
jakieś lamusowe suknie woalki

Fastrygowane żałobą twarze pogodniały
na płytach chodnika przy samochodach
wyciąganych paczkach papierosów

-Tak, tak – latem jedziemy do Kołobrzegu
- Ja jeżdżę tylko dislami
-Jurek zrobił magisterkę

Nad nimi napis Restauracja „Zacisze”
i łagodne niebo kwietnia

Bardzo piekne teksty Tutaj spotkałem. Gratuluję Autorce!
Marek

Anonimowy pisze...

Tutaj - nie znaczy - tylko ten dzisiejszy - tak w ogóle na wiele dni wstecz. Będę wracał!
M.

Małgorzata pisze...

Marku, zapraszam i dzięki za świetny wiersz!

Anonimowy pisze...

"dzięki za świetny wiersz!"
O!Jak miło!
M.

Małgorzata pisze...

"Fastrygowane żałobą twarze pogodniały" - to mnie ujęło i pointa świetna. Tekst bez zbędnych słów, przyjmuję w całości:)

Anonimowy pisze...

bardzo dziekuję! tym bardziej, że tommik własnej produkcji (bez żadnych cenzusów "znawców")w drukarni i... ze strachem będę rozdawał, rozsyłał znajomym...
a Tutaj najpierw przez przypadek, potem dla oryginalności tekstów, których kilka poczytałem...
wielokropki wybaczyć proszę - to taka moja przypadłość. jednoczesnie przyzwolenie na dobrowolną interpretację moich myśli
M.

Latarnik pisze...

To chyba taka przypadłość ludzka, że nawet jeśli spotyka się z rodziną raz do roku to rozmawia o sprawach codziennych, zwykłych jak mycie głowy czy ogórkowa dieta. Nie raz podobne dialogi słyszałem aż w końcu zacząłem uczęszczać na cmentarz w porach mniej dialogowych.

czarodziejka pisze...

Eh, ja to chyba raczej tez milcząco. W ogolnie nie ukrywam, ze nie lubię tego dnia i wolę zdecydowanie odwiedzać groby bliskich po za tym świętem....