piątek, 8 stycznia 2010

Zmiana


A kiedy się wybudził
W niespieszności południa
Właśnie zmieniało skórę

Jeszcze pod stopą zaszeleścił klon
I zakołysała się czerwień
Uwięziona w sieci babiego lata

Dobrze że nikt nie widział
Złapane na gorącym uczynku
Pewnie czmychnęłoby za
Najbliższą  chmurę

A tak wszystko dopięte na ostatni
Guzik sukni
Która doczekała się premiery

Reżyser niepostrzeżenie
Zbiera ze sceny przedwczorajszy kostium

Wybieg w styczeń
Dzieje się
Już

Fot. Joanna Szelewa (Komorowska)

niedziela, 3 stycznia 2010

Pierwszy śnieg



Chłopiec o poziomkowych policzkach
Wbiega radośnie w pierwszy dzień
Zimy

Tuż za chłopcem na chropawej skórze chodnika
Podskakują sanki

Prezent urodzinowy
O rozpoczętym właśnie terminie ważności

Drewniana rączka coraz głębiej chowa się
W różowych dłoniach
Nogi niosą szybciej i szybciej
Zdyszaną niecierpliwość

Nawet zagubiona czapka
Macha z oddali uśmiechniętym pomponem

Jest i góra
Dokładnie tysiąc sto piętnaście kroków
I trzy potknięcia od domu
Teraz trzeba tylko poczekać
Na pierwszy śnieg

Źrenice łapczywie świdrują niebo
Po lakierowanych przęsłach sanek
Z impetem zjeżdża słońce

Fot. www.styldrew.pl

czwartek, 31 grudnia 2009

Życzenia Noworoczne



...zwykle są bardziej obfite, niż ten Nowy Rok może unieść, ale przede wszystkim chciałam Wam Wszystkim, odwiedzającym moją skromną stronę, podziękować za Stary Rok, który jak śpiewał Seweryn Krajewski, był po prostu rokiem dobrym. Wiele się wydarzyło, pojawiło się parę ciekawych osób w moim życiu, a za sprawą jednej nawet powróciłam do zapomnianego bloga i jestem tutaj do dzisiaj. Wam dziękuję szczególnie, za obecność, ciepłe słowa i potwierdzenie tym samym, że to co robię ma sens, nie tylko dla mnie. Natomiast w tym, owianym jeszcze tajemnicą, Nowym Roku życzę Wam satysfakcji z tego, co robicie, realizacji własnych pasji, dzięki którym powstają świetne teksty, które uwielbiam czytać; życzę Wam wiary w siebie, odwagi i otwartości na świat, wielu przychylnych ludzi i odporności na krytykę, której jesteśmy poddawani co dzień. Życzę radości z każdego dnia i odnalezienia własnej drogi, a tym którzy ją odkryli - najmniej zakrętów. I niech się stanie (kto wie może już jutro).

Fot. radzido, http://swiatnaszkolorowy.blox.pl

środa, 30 grudnia 2009

Nowy Rok



Na pewno będzie lepszy od starego

Lżejszy o kilkanaście kilogramów
Bardziej wyprostowany
Z niezłym planem na nową firmę
I znajomością francuskiego
W stopniu co najmniej zaawansowanym

Może starczy też dla dzieci
Na dobre oceny

Sztuczne ognie jak dobra wróżba
Wyszeptana nad kołyską

A potem zasypany śniegiem poranek
Z przekwitłą różą w butonierce świtu
Topniejący ból głowy
I to samo okno kamienicy
Z której jak srebrny brokat
Sypie się
Tynk

Fot. www.interia.pl

sobota, 26 grudnia 2009

Grzebień


                             Mariuszowi, w podziękowaniu za inspirację

Gdyby tej jedynej nocy
Wróżka zaklęła mnie
W najważniejszy przedmiot mojej pamięci
Wybrałbym grzebień

Ten który każdego wieczora
Kładłaś przy łóżku
Z zaplątaną wiązką minionego dnia

Gdzie obłoki zapachu
I gasnącego ciepła prawej dłoni

Przepływają nad naszym miastem

środa, 23 grudnia 2009

Życzenia


Kochani, z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, składam Wam Wszystkim (obserwującym, zaglądającym) najserdeczniejsze życzenia spokojnych, radosnych i rodzinnych chwil. Chciałabym abyście podczas ubierania choinki, przygotowywania potraw, czy chociażby najzwyklejszego spaceru - zatrzymali się i docenili to, co w Was jest najlepsze. Życzę Wam odpoczynku, nabrania sił na kolejny Nowy Rok. Życzę choinki do nieba i skrawka nieba w domu, Mikołaja, który przyjedzie saniami i nie zapomni o nikim i żeby każdy odkrył swoją Tajemnicę tego czasu. Świętujcie i cieszcie się.

Fot. www.bonapetit.pl

Len


Mówiłeś że moje włosy są jak
Len
Zanurzając się w ich upartych łodygach
I rozkwitającym zapachu
Można było się zatracić

Zapomnieć

Jak wtedy gdy rwaliśmy wiśnie
Przez odrapane ogrodzenie dzieciństwa
I kołowała nad nami jaskółka
Pogodnej niewiedzy

Dzisiaj okno otwarte na oszronione pole
Linum flavum
Wiatr strąca z czoła
Przekwitłe krople oczarowania

Pokój wiruje
Mroźną bielą południa

Fot. Aneta

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Śnieg



Bita śmietana
Na zdyszanym języku
Zimy

Fot. www.interia.pl

piątek, 18 grudnia 2009

Mechanika


Przeczytałam ostatnio na blogu mojego dobrego kolegi pewną refleksję, która dała mi wiele do myślenia. Co prawda wiedziałam, że tak jest, że poruszył on jedynie jedną z obiektywnych prawd, a jednak mimo to boli. Mianowicie istnieją ludzie, którzy są nam z jakiś powodów bardzo bliscy, którzy nas napędzają i czasami nawet nie umiemy sprecyzować co i jak wiele nam dali, ale wiemy, że dzięki nim jesteśmy bogatsi i zupełnie inaczej patrzymy na otaczający nas świat. Przychodzi jednak taki moment, że musimy się z nimi rozstać, mimo, iż bardzo tego nie chcemy, bo albo oni sami nas odrzucają, albo wiemy, że taki obrót spraw będzie najkorzystniejszy dla obu stron lub chociażby tylko dla tej drugiej osoby. I ta siła napędowa słabnie, aż w końcu znika zupełnie. Po jakimś czasie ci ludzie, tak kiedyś ważni po prostu w nas gasną, a pojawiają się  nowi, którzy dają nam inną energię i otwierają na inny horyzont. Jest to proces nieunikniony i konieczny, bowiem nie da się w życiu ocalić wszystkiego, zawsze jest wybór i coś za coś. Jednak dla mnie to miejsce już na zawsze zostaje puste i niczego nie odczuwam bardziej niż braku właśnie. Piszę o tym, bo właśnie teraz znalazłam się w podobnej sytuacji. Jakiś czas temu poznałam osobę, która w niesamowity sposób na mnie wpłynęła i zmieniła. Tak jakoś jest, że znajdując się w całkiem nowym środowisku szukam autorytetu, niekoniecznie w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale osoby, która będzie mnie ciągnąć wzwyż, która ma osobowość i kawałek magii w sobie. Taką osobę znalazłam parę miesięcy temu i chociaż mnie z nią łączyło dużo i wniknęła we mnie podskórnie jak chyba nikt wcześniej, tak ją ze mną scalało tylko to miejsce w którym się razem znalazłyśmy. Nic więcej, konieczność połączona z uprzejmością wzajemnych relacji. A teraz nadszedł czas na zmianę miejsca i co za tym idzie pożegnanie. I z jednej strony jest to przepaść a z tej drugiej po prostu łagodne przejcie do innej rzeczywistości beze mnie. Przygotowywałam się na tę chwilę długo, a jednak jest ona trudna, bo nie umiem się pogodzić z utlenianiem się istotnych chwil, które wciąż mocno we mnie pulsują. Nie można nikogo zmusić do tego, by był blisko, bo tak sobie to wymyśliliśmy, poukładaliśmy i tego chcemy, akcentując nasze żądanie dziecinnym tupnięciem nogą, ale jednocześnie w  takich momentach najbardziej żałuję, że dzieciństwo już minęło bezpowrotnie i trzeba się mierzyć z dojrzałością, która czasami nas przerasta.

Fot. Ruwa

niedziela, 13 grudnia 2009

Wolniej



...wolniej

Smakowana długo zielona herbata krzepnie
W soczysty miąższ melona
Dokładnie przebrane słowa zaklinają zwyczajność
W hymn
Nasturcja dojrzewająca w tempie adagio i tak zachwyci
Nagłym pięknem

...wolniej

Żółw nie jest wart uwagi mniej niż
Lampart
Chociaż cierpliwość dawno wyszła z mody


fot. Cezary Pióro