wszelkie skojarzenia - zdarzeń, miejsc, osób - z rzeczywistymi, są jak najbardziej uzasadnione
czwartek, 16 lutego 2012
Walentynki Last Minute*
A pamiętasz jak w środku zimy zaskoczył nas maj
W radiu spadały ceny cukru
Adele przedrzeźniała wiatr
Oboje byliśmy nieprzygotowani
Ja mogłam wyjechać za późno
Ty o włos zdążyłeś na czas
Nie patrzyliśmy na znaki
Jednokierunkowe ścieżki zbiegły się w autostradę
Potem było już tylko zielone światło
Jak z nauką chodzenia
Potykamy się o oddechy i nagły śmiech
Miejsca przy stole też wszystkie zajęte
I dość ciepła w kieszeniach dla splecionych palców
A wczoraj jeszcze bez nas
Otwierały się okna na osobny poranek
W kałuży wciąż jedno odbicie
I te same ślady na wszystkich klamkach
Nie bądźmy jednak zbyt spokojni
Wyścig z kosmosem trwa
* wiersz wygrał Konkurs Walentynkowy ogłoszony przez portal: E-Literaci.
czwartek, 9 lutego 2012
Kwinta
Pamięci Wisławy Szymborskiej
Ze wszystkich koncertów symfonicznych
Najbardziej fascynuje mnie kwinta
Niby niepozorna nie pcha się przed szereg
Właściwie mało kto o niej słyszał
Większość nawet powątpiewa czy w ogóle istnieje
Jednak gdyby ich tylko zapytać
To oczy zaraz uniosłyby się w górę
A wyszukane słowa zalśniłyby jak zastawa przed uroczystym obiadem
Nic jednak tak nie wprawia jej w zakłopotanie
Jak zamieszanie wokół niej samej
Bowiem usłyszeć ją można tylko przypadkiem
Gdy dźwięk opiera się o powietrze
A serce nie zadrży na wdechu
Wówczas jest nawet skora do figli
Które niejednego wyprowadziły już z równowagi
Nie ma bowiem nic bardziej oczywistego niż prawda
Która wciąż zadziwia
Która wciąż zadziwia
Teraz i na wieki wieków
niedziela, 22 stycznia 2012
21.01.2012
Irenie Jarockiej
Może nie byłaś po imieniu
z wiatrem od molo nad Sopotem,
może i motyl na ramieniu
bezimienną niósł prostotę.
Miało nie minąć - uleciało,
księżyca magią, snem niemałym
i co cząstkowe - jednym się stało -
odkrytą z siedmiu kart kabałą.
Wędrówek ptasich płyniesz śladem,
linii i kół skreślonych w locie
i raz, jak nigdy, spojrzysz na dół,
bo trudno oprzeć się tęsknocie.
I sekret zdradzi dobry Bóg,
gdy trzasną drzwi po tamtej stronie,
że połoniny tam i tu
tak samo wściekle są zielone.
czwartek, 22 lipca 2010
Jestem.
Witajcie Kochani,
przepraszam za moją nieobecność i dziękuję, że wciąż TU jesteście.
Musiałam nieco oddalić się od tego miejsca, bo za dużo mi przypominało... , ale wkrótce wrócę, to Wam obiecuję, tutaj, albo zaproszę Was do nowego miejsca.
W każdym razie jestem i pamiętam o Was.
Emmo, Macieju, Czarodziejko - Wam szczególnie dziękuję za pamięć.
Cały czas piszę, ale trochę na uboczu...
Pozdrawiam Was gorąco i ściskam.
przepraszam za moją nieobecność i dziękuję, że wciąż TU jesteście.
Musiałam nieco oddalić się od tego miejsca, bo za dużo mi przypominało... , ale wkrótce wrócę, to Wam obiecuję, tutaj, albo zaproszę Was do nowego miejsca.
W każdym razie jestem i pamiętam o Was.
Emmo, Macieju, Czarodziejko - Wam szczególnie dziękuję za pamięć.
Cały czas piszę, ale trochę na uboczu...
Pozdrawiam Was gorąco i ściskam.
sobota, 3 kwietnia 2010
Życzenia
Wszystkim Obserwującym mojego bloga oraz Zaglądającym życzę spokojnych, rodzinnych i radosnych świąt, odpoczynku oraz zatrzymania się nad tym co ważne, a co być może umyka w codziennej krzątaninie. Cieszcie się i świętujcie!
Fot. www. maluchy.pl
Fot. www. maluchy.pl
niedziela, 21 marca 2010
Pełnia II
nie będzie już niczyj z kominem wygasłym
i otworzą się okna na raczkujące ogrody
drzewa nie wydobyte z korzeni
lecz już pulsujące
pestka zawierająca kształt dojrzałego owocu
co jeszcze w zalążku a już toczy go ziemia
wiatr zdmuchnie namiot zwany dawnym życiem
które pojedyncze tak że nie pamiętam
już przy wspólnym stole wreszcie naprzeciwko
paruje herbata z krążkiem słońca w szklance
ostrożnie nas mijam żeby nie poruszyć
zostawiam drzwi otwarte
niech nikt nie puka
Fot. Jascha Hoste
piątek, 12 marca 2010
Pełnia
ledwie głos wskoczył na pięciolinię
zdania rozsypały się jak pośpiesznie zerwany naszyjnik
symetria ciętych równo słów
i rozwlekłej opowieści
nie mogły wydać owocu
nawet pomalowane usta
zdemaskowały ignorancję dla mody
źle skrojony uśmiech
atrapa Versace
nasze czasowniki
łączyły się trybem warunkowym
zabrakło spójników
i poprawnej odmiany czasu przyszłego
puste miejsce po perłach
pragnienie nowiu by stał się pełnią
Grafika: Wersalka, Pełnia (www.digart.pl)
niedziela, 7 marca 2010
Niebo
o dziwo niebo pachniało ziemią
Ty pochylony nad klawiaturą
przeterminowanej Nokii
wysyłasz śpieszne słowa od których cierpną palce
(te same które wcześniej zaplątały się w kieszeni płaszcza
nim zegarek zjechał po linii nadgarstka)
a potem spojrzałeś na mnie
oczami rozbitka który w oddali zobaczył maszt
nawet jeśli zawróci
końcówki nerwów i tak miały ucztę
podglądam nas przez dziurkę od klucza
niebo zwęża się ciemnieje
aż w końcu znika zupełnie
potykając się o Ciebie znów rozsypuję
plany rachunki brudnopisy
Grafika: SanTro (www.digart.pl)
Ty pochylony nad klawiaturą
przeterminowanej Nokii
wysyłasz śpieszne słowa od których cierpną palce
(te same które wcześniej zaplątały się w kieszeni płaszcza
nim zegarek zjechał po linii nadgarstka)
a potem spojrzałeś na mnie
oczami rozbitka który w oddali zobaczył maszt
nawet jeśli zawróci
końcówki nerwów i tak miały ucztę
podglądam nas przez dziurkę od klucza
niebo zwęża się ciemnieje
aż w końcu znika zupełnie
potykając się o Ciebie znów rozsypuję
plany rachunki brudnopisy
Grafika: SanTro (www.digart.pl)
Wspomnienie
Ach śpij Kochanie, śpij,
dość się już nakołysałaś,
teraz znowu będziesz mała.
Pan Bóg kupi Ci kokardę,
uszykuje Ci mansardę,
w kalendarzu grzechy zmaże,
poda Ci ostatnią plażę,
jutro już...
Agnieszka Osiecka (09.10.1936-07.03.1997)
dość się już nakołysałaś,
teraz znowu będziesz mała.
Pan Bóg kupi Ci kokardę,
uszykuje Ci mansardę,
w kalendarzu grzechy zmaże,
poda Ci ostatnią plażę,
jutro już...
Agnieszka Osiecka (09.10.1936-07.03.1997)
wtorek, 2 marca 2010
Tajemnica
tajemnica się rozlała
obrus
przygotowany na niedzielę
dał wstydliwą plamę
chude drzewa odmówiły alibi
a podmiot liryczny może Cię co najwyżej
rozśmieszyć
ze wszystkich dostępnych słów
wybraliśmy milczenie
czasami interpunkcyjnie wdarł się uśmiech
okraszony żarem policzków
byliśmy wówczas jak dzieci na kolanach Mikołaja
wykupujące wierszykiem fanty
czuję się nieswojo
że jako pierwszą zobaczyłeś mnie nagą
mimo wszystko
mogę Cię jeszcze zaskoczyć
Rys.: DUBLJU (www.digart.pl)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







