wtorek, 15 września 2009

Artur (na dobranoc)




Pływała sobie w akwarium i chociaż była rybą, to Klusek nazwał ją Artur. W sumie do końca nie wiedział czy to on, czy ona. Pan w sklepie co prawda zapewniał, że to chłopczyk, ale skoro nawet rodzice nie umieli powiedzieć na pewno, to jak on mógł wierzyć jakiemuś obcemu? A akwarium miała naprawdę ładne. Wybrał takie prawdziwe, dla dorosłych zwierzątek - podłużne i wysokie. Prawdą jest, iż długo upierał się przy okrągłym, takim, w  jakim zwykły pływać złote rybki w bajkach, ale sam przypomniał sobie jak za długo jeździł na karuzeli, a potem bardzo bolała go głowa i nie chciał, by jego rybka codziennie cierpiała. Poza tym co to za życie w kółko i to na dodatek takie, z którego nie można wypłynąć.
W każdym razie miał upragnionego przyjaciela. Zapytał od razu mamę jak to jest z życzeniami, bo w końcu jako pełnoprawnemu opiekunowi należy mu się spełnienie chociaż jednego. Mama zapewniła, że to jedno, jedyne życzenie się spełni pod warunkiem, że Klusek przez cały dzień, od rana do wieczora, będzie grzeczny. - Jak to, przez calutki dzień? - zapytał niedowierzając.
- Tak - potwierdziła mama.
Ten dzień nadszedł właśnie dzisiaj. Właściwie to Klusek myślał, że uda się wczoraj, ale tuż po kolacji, podczas mycia zębów, stłukł nieopatrznie perfumy taty. Przestraszył się nie na żarty i przekonywał sam siebie, że musi uważać jeszcze bardziej. Ale teraz już umył zęby i leżał cichutko w łóżku. Wiedział, że już nic złego stać się nie może. A dzisiaj był wyjątkowo dobrym chłopcem. Wypił nawet tran, nie skrzywiając się ani trochę. Co prawda lekarstwo miało posmak truskawkowy, ale i tak w buzi pozostawiało nieprzyjemną gorycz, którą Klusek potajemnie starał się osłodzić kostką czekolady, wykradzioną z kredensu. Tym razem nie zagryzał niczym i dzielnie poszedł do przedszkola.  W przedszkolu pomógł Kasi w rysunkach i pani w niesieniu bardzo ciężkich książek. Potem z tatą od razu poszli do domu, żeby uniknąć pokus bezsensownego kopania kamyków, czy urywania listków z przydrożnych krzewów i dzięki temu Klusek mógł być bliżej spełnionego życzenia. Przez cały wieczór za to robił konfitury z mamą, więc zdobywał kolejne punkty. I teraz wreszcie może sobie zażyczyć czego tylko zapragnie! Ta myśl nie pozwalała mu dłużej tkwić w łóżku. Wyskoczył zatem z pościeli i ostrożnie zapalił lampkę nad stolikiem, gdzie stało akwarium. Rybka pływała bardzo spokojnie, może nawet spała. Klusek nachylił się nad nią i zaczął intensywnie myśleć nad prezentem dla samego siebie. Co chciałby tak najbardziej na świecie? Może ciężarówkę, taką jaką ma Jacek z podwórka, tylko niebieską? A może pasikonika, tego zgubionego w piaskownicy? Tylko od tego czasu Klusek nieco urósł i taki pasikonik mógłby być już dla niego za mały. Zastanawiał się mocno, przyglądał Arturowi i nagle zupełnie nieoczekiwanie jego buzia wypowiedziała, coś w co głowa jeszcze nie mogła uwierzyć. Było to tak dziwne, że potem już nie wykrztusił ani słowa. Wyszeptał mianowicie, że chciałby rybce spojrzeć w oczy. Faktycznie podczas wymieniania w myślach różnych, upragnionych rzeczy starał się jednocześnie zatrzymać w swoich oczach obydwa oczka rybie, ale ciągle któreś mu uciekało z pola widzenia. I całkiem nieświadomy wypowiedział życzenie. Poczekał chwilę, ale nic się nie działo. I nagle rybka gwałtownie się wynurzyła i na tafli wody ukazały się dwa rozmazane, czarne punkciki. Trwało to chwilę, ale Klusek zobaczył, to o co prosił. Stał tak w nadziei, że jeszcze raz ujrzy to, co przed chwilą, ale rybka znów zapadła w sen. Klusek też poczuł, że ogarnia go zmęczenie i chyba zrozumiał, że na następne spojrzenie musi zapracować tak samo jak dzisiaj. -Jutro też się uda - powiedział i zgasił lampkę.

4 komentarze:

AnSa pisze...

..inspirujący post.. spodobały mi się optymistyczne słowa zakończenia("-Jutro też się uda -").. i oczywiście rybka jest urocza..:D
pozdrawiam..:)

Holden Caulfield pisze...

a mi się podoba WAŻNA fraza:

sam przypomniał sobie jak za długo jeździł na karuzeli

Małgorzata pisze...

Tak, każdy ma taki okres w życiu, kiedy karuzela zaczyna doskwierać. Niestety.
Pozdrowienia AnSa:)

Inga pisze...

Przeczytałam bajkę mojemu synkowi. bardzo mu się podobała. pozdrawiam.