piątek, 4 września 2009

Bieguni

Spotykam ich niemal codziennie. Ona szczupła, ze smutną twarzą, na której jak rysy na korze - zasuszyły się lata. Chodzi wolno, rozglądając się uważnie, jakby chciała zapamiętać jak najwięcej z otaczającego ją krajobrazu. Zawsze ma ze sobą wypchaną dużą torbę, która we mnie wzbudza wciąż nowe wątpliwości o zawartość. On zupełnie inny, jakby przysłowiowo dobrali się na zasadzie przeciwieństw; niski, ale dobrze zbudowany i zawsze uśmiechnięty. Zwykle maszeruje szybko i zdecydowanie, przekonując tym samym przypadkowych obserwatorów o doskonałej znajomości nie tylko celu swojej podróży, ale również o tym, że musi zdążyć na czas. Łączy ich niemały podręczny bagaż, który co dzień noszą z niezmiennym przywiązaniem.
Mijam ich w różnych częściach miasta, przeważnie osobno. Lubię momenty ich spotkań, kiedy to w biegu całują się, wymieniają kilka słów i znów odchodzą w swoją stronę.
Gdyby Olga Tokarczuk znała tę historię , kto wie, może zostaliby bohaterami chociażby jednego zdania w książce. I być może to właśnie zdanie przechyliłoby szalę w stronę Nagrody Nike albo innej.
Ale na razie ich opowieść owiana jest tajemnicą, krąży między ulicami, czasami zatrzymuje się na papierosa, by potem natychmiast ruszyć dalej. Coś kupują, coś zbierają lub sprzedają . Kto wie.
Współcześni bieguni być może uciekają przed złem, ale pewnie uciekają i przed niebem. W ruchu wszystko jest prostsze, z oddalenia wszak widać lepiej to, co ważne, a to co warte zapomnienia po prostu znika za horyzontem. Póki jest pragnienie wędrowania, wszystko się może zdarzyć, bo zdarza się zawsze w drodze. I oni to wiedzą, a tym niewtajemniczonym posyłają lekki półuśmiech, bo wiedzą, że prędzej czy później sie z nimi spotkają na jednej z ulic małych lub wielkich miast.

7 komentarzy:

Holden Caulfield pisze...

Pięknie opowiedziane (bez Tokarczuk:)) też jest wspaniale:)
Serdeczności

Kajkop pisze...

Biegunem północnym lata jest zima, jesieni - wiosna. Na każde z nich mamy swoje zdanie. I do każdego sentyment. I choć większość żałuję lata, to nikt nie oprze się szadzi na drzewach i rysom lodowym na rzece. I tak samo jest z całym wszechświatem. Gdzieś ktoś się spieszy, ktoś inny rozkoszuje. A gdy się spotka zima z latem? Różnie bywa. Huragan niemal gwarantowany. Ale czyż nie po każdej burzy nadchodzi cisza...

Latarnik pisze...

Myślę, że każdy z nas ma taką opowieść o biegunach... Tokarczuk kilka z nich zebrała w całość i uwolniła dla ogółu. Chwała jej za to, bo pięknie pisze. A jednak czasem te nasze prywatne historie, te zwykłości są najbardziej niezwykłe w naszym życiu.

Małgorzata pisze...

Dzięki Holden:)
To prawda chyba każdy ma czas wędrówki i odpoczynku, jednak czasami odnosi się wrażenie, że niektórzy nie ustają w jednym albo w drugim i to zawsze zastanawia.
Ja bardzo cenię Tokarczuk, a "Bieguni" swego czasu mnie zachwyciła, chociaż skromnie i prywatnie uważam, że pisze coraz trudniej :)

Kopacz pisze...

Szkoda, że horyzont jest tak rzadko w zasięgu ręki. Zwłaszcza jeśli tego potrzebujemy. Fajny tekst. Pozdrawiam.

Małgorzata pisze...

:)

Latarnik pisze...

Zgadzam się, ze Tokarczuk pisze coraz trudniejsze teksty. Myślę, ze to logiczne. Jej pierwsze opowieści były prostsze, szybko i dość łatwo się je czytało. "Biegunów" jeszcze w ręku nie miałem, ale tę trudność w odbiorze też zauważyłem.