poniedziałek, 21 września 2009

Królowa Śniegu


Tak ją potajemnie nazywali. Kiedy usłyszałam po raz pierwszy o niej, jako o Królowej Śniegu pomyślałam, że żadna inna nazwa nie pasowałaby bardziej. Była w niej jej powaga, dystans i swego rodzaju szklistość spojrzenia, które nie zdradzało ani kawałka duszy. Niewidzialny parawan z zakazem wstępu. Mówiono o niej, że jest trudna w kontaktach, że umie uzyskać od innych, co tylko chce, a sama nie dopuszcza do siebie nikogo. Ja nigdy nie odbierałam jej w ten sposób, aczkolwiek przy pierwszym spotkaniu zrobiłam odruchowo krok w tył, czując, że ta osoba będzie mnie w przyszłości pilnie obserwować. Ja też obserwuję stąd typowe dla fizyki odpychanie. Niemniej jednak jest piękną kobietą o nietypowej, wyrazistej urodzie. Podczas jednego z wspólnych wyjazdów zaintrygował mnie fakt, że o ile wszyscy robili tam zdjęcia wszystkim, o tyle ona była na niewielu i to uchwycona jakby przypadkiem - w tłumie lub z daleka. To potwierdziło tylko moje przypuszczenia, że budzi w innych mniej lub bardziej wyczuwalne obawy.
Być może umie szybko i celnie oceniać ludzi, może nawet lubi dominować, w końcu to przywilej królowej, ale jest w niej też pewna łagodność i tęsknota, która objawia się między innymi głębokim spojrzeniem. W czasie rozmowy odnoszę wrażenie, że patrzy przeze mnie, a smugi światła z jej źrenic pną się jak latawce - wysoko. Myślę, że wspinając się po jednym z takich sznureczków można by dotrzeć do klucza, który z łatwością otworzyłoby jakieś drzwi, tylko na razie tajemnica fascynuje mnie bardziej niż prawda i pozwolę sobie na tym poprzestać.
Skłonność do zamyślenia jest dostrzegalna również w piśmie, które jest bardzo dokładne, stawiane z małym naciskiem dłoni, ale jednocześnie zawiera dużo ozdobników w postaci zawijasów, które zatrzymują wzrok i czynią je intrygującym.
Królowa Śniegu nie ma wielkiej mocy. Odłamki, którymi dysponuje nie zostają w nikim na długo, kto wie, może nawet wcale ich nie posiada. Ta z Andersena, była zła, bo nieszczęśliwa, a ta współczesna jest szczęśliwa i spełniona, przez co nie stara się specjalnie zaistnieć, bo zajmują ją inne sprawy, inni ludzie. Szczęście jest mniej wyraziste niż jego brak, mniej zajmuje poetów i zwykłych śmiertelników, może to dobrze bo lepiej mu nie przeszkadzać, niech wzrasta i się rozwija, jak lubi najbardziej - na drugim planie, za kurtyną, lub za rogiem najbliższej ulicy.

10 komentarzy:

Holden Caulfield pisze...

Czytam Cię, bo lubię (bardzo:))), ale mam taką skazę, że wyłapuję frazy. TYM RAZEM URZEKŁA MNIE TA:

smugi światła z jej źrenic pną się jak latawce

brawo, Małgorzato!!! Brawo!

czytelnik rzeczywistości pisze...

Ładnie "płynie" tekst. :)

Małgorzata pisze...

Ja też tak mam, też wyłapuję frazy :) Dzięki Holden:)

Latarnik pisze...

HA! A czemu ja wyłapałem tę samą frazę?? No czemu?? Bo genialna jest! Dla takich fragmentów warto czytać nawet grube tomy :)

Kopacz pisze...

Jeśli mowa o wyłapywaniu; wyłapałem całość :) Pozdrawiam.

Małgorzata pisze...

:) Miło czytać Wasze odczucia - Czytelniku, Latarniku i Kopaczu :)

AnSa pisze...

..pięknie przekazujesz słowa..:) unoszą się jak tęczowe motyle.. bo nawet przez 'niewidzialny parawan'..'dystansu i swego rodzaju szklistość spojrzenia, które nie zdradzało ani kawałka duszy'.. 'Królowej Śniegu'.. można sporo dostrzec..:)
pozdrawiam..

Zeruya pisze...

Myślę, że szczęście mniej zajmuje poetów, bo egoistycznie skupia Nas na sobie, pozostawiając mniej miejsca na myślenie :)

Pięknie opisane

Anonimowy pisze...

Az poczułem powiew chłodu na skroniach. I tez fraza z latawcami mnie powaliła.DS

Anonimowy pisze...

A i dzieki za cytat na pierwszej odslonie,poczułem się wyrózniony.DS