Ledwie zdążyliśmy
Musiałeś wracać po te okulary
Na szczęście już wszystko dobrze
Pies od rana wył jakby się wściekł
Nie powinniśmy go zostawiać na tak długo
Kark mi zdrętwiał
Moglibyśmy dojechać
Za oknem ciemno i kanapki się skończyły
There's a train a comin'
You don't need no baggage you just get on board
Nogi podrygują w takt muzyki
Stukot kół szarpie nuty
Hamowanie na razie tylko przed zakrętem
I krzyk jedynie ze zdziwienia
Matematyczna zagadka rozwiązana
Pociągi z miejscowości A i B
Spotkają się
Na pewno
Fot. negatywhd.pl
wszelkie skojarzenia - zdarzeń, miejsc, osób - z rzeczywistymi, są jak najbardziej uzasadnione
poniedziałek, 5 marca 2012
piątek, 2 marca 2012
Poezja dla Początkujących
Gdyby poeci byli mniej leniwi
I do słów dołączali instrukcje
Co jak perły wysypujące się z powozu uprowadzonej królewny
Prowadziłyby do celu
Bez tego kompletna katastrofa
Dzwonu rzeki próżno szukać w przestworzach
A między wersami tylko biała cisza
Prościej byłoby wyrazić to w rachunkach
Równanie z jednym czy nieskończonością rozwiązań
Dwa plus dwa zawsze cztery
A świt to dla każdego osobna tajemnica
Podobno wszystko już spisane
Każda kropla deszczu nawet ta co w planach
A ręce nadal rwą się do wierszy
I pointa w stawce o celność
Dobiega do mety
fot. Andy Prokh
Skarpetki
Nie wymyślono nic doskonalszego niż śmiech
Siedząc naprzeciw siebie
Prześcigamy się w fantasmagoriach
Świeżo malowana powaga
Nie zadrży w kącikach ust
Ironia jest miękka i ciepła
Można się w niej schować
I nawet nie zauważyć że mówimy o sobie
„Bravo pour le clown”
Wróbel zaszeleścił w kulisach
Tylko ręce przywarły do kolan
Bez kostiumów nam wygodniej
Słowa jedynie posiwiały
Przerzedzone więzną w gardle
Nawet jeśli Godot nie przyszedł
To nie był już potrzebny
W tym roku jednak będzie Wigilia
sobota, 25 lutego 2012
Green Flash
Operacja na otwartym słońcu
Trwa najwyżej kilka sekund
Gdy noc ledwie otrze się o świt
Nie rozbudziwszy dnia
Z pulsującego brzucha wysypują się
Ceglane dachy miast
Ławice obłoków wędrujących nad dolinami
Które bacznie strzeżone
Światy pączkują jakby brały udział w wyścigu
Nie przeczuwając że już za moment
Zabliźnią się bielą
Uwierzyć
A przecież mogło wcale się nie zdarzyć
Wszak Atlantyda istniała tak jakby
A jednak Platon ręczył za nią słowem
Być może przez tę chwilę
Też byliśmy dokładnie obserwowani
Śmieszni w swoim zdziwieniu
I tak szczęśliwie niedojrzali
Fot. http://atoptics.wordpress.com
wtorek, 21 lutego 2012
Był Ktoś - wspomnienie o Irenie Jarockiej
Czas zmarłych odmierza się w rocznicach. Może dzięki temu pamiętamy, że byli nierozerwalnie związani z nami. Obchodzili imieniny, urodziny, nawet w dniu śmierci przecież jeszcze byli.
Niezmiernie ciężko jest pisać wspomnienie o osobie, która jak nikt inny przywoływała życie i radość istnienia. Jak dziś pamiętam moment, w którym dowiedziałam się o śmierci Ireny Jarockiej i ilekroć o tym pomyślę, mam poczucie ogromnego nietaktu, bo dowiadywać się o odejściu ze statusów na jednym z portali społecznościowych, w przypadku Osoby z taką klasą i wewnętrzna elegancją, to kwestia po prostu złego smaku, ale nie mogłam nic na to poradzić, tak się stało. Potwierdzeniem tej wiadomości stała się data śmierci, która pojawiła się na stronie głównej Artystki tuż po dacie urodzin. Czas się domknął i zastygł. Zatem wszelkie pomyłki i przekłamania zostały odrzucone. Wówczas w mojej głowie pojawił się totalny chaos, próba odnalezienia wspomnień, zdjęć, zapisków, związanych z Ireną. Kilkakrotnie czytałam swoje wpisy na stronie, przypominałam sobie rozmowy z Ireną, które nigdy nie były tak ważne jak w tamtej chwili.
Irenę poznałam podczas promocji płyty „Małe rzeczy”, spotkanie było o tyle dziwne, że właściwie miało do niego nie dojść z mojej strony, gdyż rano obudziłam się z gorączką i potwornym samopoczuciem, które raczej nie sprzyjało podróżom. Niemniej jednak pojechałam późniejszym pociągiem, co spowodowało, że dotarłam spóźniona na promocyjny recital. Najpiękniejsze jednak miało się dopiero zdarzyć, albowiem kiedy zostałam już przedstawiona Artystce, to na jej gest przytulenia odpowiedziałam, że jestem przeziębiona, na co ona odparła „daj spokój” i przywitała się ze mną serdecznie. Ta sytuacja, jak i wiele późniejszych potwierdziła, że mam do czynienia z Kimś wyjątkowym, człowiekiem w stuprocentowym tego słowa znaczeniu, który ma pełną świadomość siebie, wie po co żyje i wie, że to życie jest tylko przystankiem na którym należy zostawić cały bagaż przepięknych doświadczeń i iść dalej. Irena spełniała się w dawaniu, wierzyła bowiem, że tylko to co po sobie pozostawi w sercach i pamięci innych ma sens i tak też żyła, przekazując swoją filozofię, skupiając naszą uwagę na codziennych, „małych rzeczach”, a odwracając wzrok od trosk i niepotrzebnych zmartwień. Irena prowadząc rozmowę utwierdzała swojego słuchacza w tym, że to on jest najważniejszy. Pytania o swoje samopoczucie, zmęczenie, bagatelizowała skupiając się na drugiej osobie. Interesowało Ją wszystko - zdrowie, praca, dom. I pamiętała wcześniejsze rozmowy, nawet jeśli minęło kilka miesięcy od ostatniej. Zawsze sprawiała wrażenie osoby nietutejszej, przybywającej z tej jaśniejszej strony świata. Nie pamiętam Jej zniecierpliwionej, zmęczonej, zdenerwowanej. Z Jej twarzy nie schodził uśmiech, a z oczu promieniała radość. Nawet teraz kiedy z drugiego pokoju dobiegają mnie dźwięki „Kawiarenek” to widzę Ją niezmiennie promienną, kołyszącą się na scenie w takt muzyki i szczęśliwą. Jak wtedy, gdy widziałam Ją po raz ostatni, na opolskim rynku, odsłaniającą swoją gwiazdę. Ale to nie gwiazda była najważniejsza, bo to Ona skupiała na sobie całą uwagę. Zdawała się mówić do przybyłych gości „dziękuję, że przyszliście, bardzo się cieszę, że was widzę”. Te słowa padały najczęściej i to z nimi będę już zawsze kojarzyć Irenę Jarocką.
Moim najbliższym sercu wspomnieniem jest wspólna kolacja, jedzona z jednego talerza, podczas jednego ze spotkań, w śremskiej restauracji. Irena zamówiła makaron faszerowany szpinakiem i zaproponowała mi skosztowanie i tak oto jadłyśmy wspólnie. Może dlatego czuję taką niezwykłą więź, bo według wierzeń afrykańskich spożywanie z jednej miski wiąże w sposób szczególny i jest dużym wyróżnieniem. Tym wyróżnieniem dla mnie jest cała znajomość z Ireną i choć trwała tak krótko, to zostawiła swój ślad na zawsze. Z perspektywy czasu bardzo żałuję, że choć te piosenki towarzyszyły mi od wczesnej młodości, to dopiero kilka lat temu zdecydowałam się na pierwszy udział w koncercie . Powyższy tekst jest swoistym rozliczeniem się ze wspomnieniami, ale też oddaniem hołdu wspaniałej Artystce i jeszcze wspanialszemu Człowiekowi
Adam Zagajewski, wspominając Wisławę Szymborską, powiedział, iż jak odchodzi ktoś kogo się kocha, to otwiera się otchłań i wówczas trzeba zamknąć oczy i czekać. Czekam zatem i ja, ale już dużo spokojniejsza, bo wiem, że dzięki tej znajomości jestem silniejsza i czuję co dzień tę niewidzialną, opiekuńczą rękę nad sobą. Teraz ja mogę powiedzieć dziękuję i nieść dalej przesłanie piosenki „tak żyć, żyć, by coś zostało z tych dni, dni, kiedy się miało w ramionach cały świat”.
19.02.2012.
niedziela, 19 lutego 2012
Benek
Tak nagle się zbudzić w oswojonym świecie
Strach wygrał z naturą w słusznym pojedynku
Zaistnieć choć tak naprawdę już się trochę było
Tylko niewidzialnym a to nie to samo
Zima została w tyle na czele ze stadem
Którego zapach ciągle drażni nozdrza
Człowiek żeby dostrzec musi nadać imię
Bo wołać po omacku raczej się nie godzi
Dary po uczcie bogów równo podzielone
Jemu życie na kredyt nam czyste sumienie
Na skróty do nieba bez zagrożeń lawinowych
Fot. TVP
piątek, 17 lutego 2012
Do Nieobecnego
Można zatem sprawić
Że nigdy się nie było
Najstarsza sztuczka świata
Znowu się udała
My jeszcze bezkarnie przechodzimy na drugą stronę
Gonimy tramwaje jak zerwane latawce
Odróżniamy wtorek od czwartku
A zima ciągle nas zaskakuje
Możemy gapić się w niebo co jeszcze na górze
Spadać we śnie ze schodów
I ziewać ze zmęczenia albo wręcz przeciwnie
U ciebie tylko chmury i chmury
Wiatr jedynie od słońca
I spokój czy święty to jeszcze się okaże
Dla nas niezapłacone rachunki za światło
To wciąż koniec świata
Fot. Marc Angus
czwartek, 16 lutego 2012
Walentynki Last Minute*
A pamiętasz jak w środku zimy zaskoczył nas maj
W radiu spadały ceny cukru
Adele przedrzeźniała wiatr
Oboje byliśmy nieprzygotowani
Ja mogłam wyjechać za późno
Ty o włos zdążyłeś na czas
Nie patrzyliśmy na znaki
Jednokierunkowe ścieżki zbiegły się w autostradę
Potem było już tylko zielone światło
Jak z nauką chodzenia
Potykamy się o oddechy i nagły śmiech
Miejsca przy stole też wszystkie zajęte
I dość ciepła w kieszeniach dla splecionych palców
A wczoraj jeszcze bez nas
Otwierały się okna na osobny poranek
W kałuży wciąż jedno odbicie
I te same ślady na wszystkich klamkach
Nie bądźmy jednak zbyt spokojni
Wyścig z kosmosem trwa
* wiersz wygrał Konkurs Walentynkowy ogłoszony przez portal: E-Literaci.
czwartek, 9 lutego 2012
Kwinta
Pamięci Wisławy Szymborskiej
Ze wszystkich koncertów symfonicznych
Najbardziej fascynuje mnie kwinta
Niby niepozorna nie pcha się przed szereg
Właściwie mało kto o niej słyszał
Większość nawet powątpiewa czy w ogóle istnieje
Jednak gdyby ich tylko zapytać
To oczy zaraz uniosłyby się w górę
A wyszukane słowa zalśniłyby jak zastawa przed uroczystym obiadem
Nic jednak tak nie wprawia jej w zakłopotanie
Jak zamieszanie wokół niej samej
Bowiem usłyszeć ją można tylko przypadkiem
Gdy dźwięk opiera się o powietrze
A serce nie zadrży na wdechu
Wówczas jest nawet skora do figli
Które niejednego wyprowadziły już z równowagi
Nie ma bowiem nic bardziej oczywistego niż prawda
Która wciąż zadziwia
Która wciąż zadziwia
Teraz i na wieki wieków
niedziela, 22 stycznia 2012
21.01.2012
Irenie Jarockiej
Może nie byłaś po imieniu
z wiatrem od molo nad Sopotem,
może i motyl na ramieniu
bezimienną niósł prostotę.
Miało nie minąć - uleciało,
księżyca magią, snem niemałym
i co cząstkowe - jednym się stało -
odkrytą z siedmiu kart kabałą.
Wędrówek ptasich płyniesz śladem,
linii i kół skreślonych w locie
i raz, jak nigdy, spojrzysz na dół,
bo trudno oprzeć się tęsknocie.
I sekret zdradzi dobry Bóg,
gdy trzasną drzwi po tamtej stronie,
że połoniny tam i tu
tak samo wściekle są zielone.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









